Cześć!
Jest to niby prosta sprawa, a trudna do zdefiniowania. Szczęście można postrzegać jako zwykły fart życiowy, a można jako stan ducha. Ja zdecydowanie wolę tą druga opcje. Szczęście postrzegam jako taką wewnętrzną radość z całej sytuacji. Taka mieszanka dumy i radości nakręcone dodatkowo działaniem różnych zmysłów.
Szczęście z posiadania drugiej połówki jest uczuciem nie do opisania, w którym główną rolę wiedzie wyraz twarzy, świeczki w oczach, motyle w brzuchu, wieczny uśmiech na twarzy. Gdy zniknie on choćby na 5 sekund to ta druga osoba pyta co się stało a ty się spowrotem uśmiechasz. Bo to ona właśnie daje ci powód do ogromnej fali zadowolenia w życiu.
Ja się kieruje pewnym mottem. Gdybym nie wiedziała, że o to chodzi w szczęściu to bym nie była tu gdzie teraz jestem. A brzmi ono: W życiu trzeba nadgryźć wiele robaczywych jabłek, aby trafić na to bez robaka. Każdy z nas jest inny. Jednemu odpowiadają takie cechy charakteru innemu nie. Jeden jest cichy, nieśmiały, zbyt wrażliwy, zbyt poważny, sztywniak a inny człowiek może to lubić i to będzie jego szczęście.
Z mojego doświadczenia uważam, że trzeba poznać wielu ludzi, którzy są jak robaczywa jabłka aby docenić to kogo się ma obok siebie obecnie. Ale im mniej zatrutych ludzi tym lepiej. Szukajcie swojego szczęścia, każdy je ma tylko najwyraźniej do niego jeszcze nie dotarł.









